luty5

O, choroba

dodano: 5 lutego 2010 przez czowgi


No to się mała doigrała. Najpierw małe sąsiadki dostały kataru, potem mnie rozłożyło i właśnie skończyłam antybiotyk, a od dwóch dni Zośka gorączkuje, gardło rozpalone, marudzi :(. Wczoraj lekarka powiedziała, że jak tak wysoka gorączka do dziś nie zejdzie, trzeba wziąć antybiiotyk. No i w nocy było bez zmian - 39,5C, oczywiście tak marudziła (z resztą, co tu się dziwić, jakby mnie gardło bolało i głowa, też bym nie leżała w milczeniu), że miałyśmy pół nocki w plecy. Najgorsze, że nie chciała się położyć, a o chłodnym okładzie na czoło zapomnij! Był jeszcze większy płacz. Dziś rano jakoś ta gorączka spadła, a po prawie 3-godzinnej drzemce (we dwie :) ) wszystko wróciło do normy. Może poza jednym - cały czas by siedziała na nocniku i "czytała" książęczkę ;) Przed momentem kazała się włożyć do  krzesełka do karmienia i usiłuje jeść pomarańczę, bawi się wszystkim, co ma w zasięgu rączek i nie chce zejść.

Kilka dni temu znowu nas zadziwła. Pomijam, że w ciągu miesiąca urosła ponad 3 cm i znowu musiał się odbyć przegląd szafy (na szczęście zapasu ciuchów mamy sporo - jeszcze). Złapała jakąś manię na kremy i maści i potrafi pokazać, który krem mam jej podać (z moich kosmetyków), potem pokazuje, że mam otworzyć i jak tylko nabierze na paluszek odrobinę kremu, zaraz smaruje mnie tam, gdzie ten krem powinien być. Najbardziej lubi krem do twarzy. Pakuje mi go w ilościach zastraszających ;) Po prostu boki zrywać ze śmiechu :) Po swojej kąpieli też potrafi współpracować w zakresie pielęgnacji ciałka, sama smaruje brzuszek, sama się czesze (nie zawsze właściwą stroną szczotki, ale to już drobny, nic nie znaczący szczegół).

Jak byłam jeszcze w ciąży, to ktoś mi powiedział, że dobrze, że mała się będzie chować w akademiku (w którym mieszkamy do dziś), że będzie bardziej śmiała, towarzyska, a że u nas na piętrze trójka dzieciaków w podobnym wieku, to będzie super. No i rzeczywiście - Dwie starsze dziewczyny podrosły, młodsza jeszcze nie chodzi, więc jak na razie się nie liczy, ale z piętra niżej jeszcze przychodzi ciut starszy chłopczyk i cała trójka gania się po korytarzu (jest dłuuuugi), już zaczyna współpracować w zakresie podawania zabawek, kłócenia się o nie i wrzasków podczas gonitwy.  A największą zaletą tych zabaw jest to, że do pilnowania wystarczy jedna mama, więc dwie mają chwilkę np. na wstawienie obiadu czy prania:)


photo
Zosia śpi: Czasem mam problem z zaśnięciem od razu i nie mogę sobie znaleźć miejsca w łóżeczku. W końcu zasypiam, ale na pewno nie tam, gdzie mnie mama położyła Zdjęcie pochodzi z notki O, choroba


Dodaj do:


Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto


Wasze komentarze

zgłoś
gonrad 5 lutego 2010 gonrad napisała:

Oj tak akademiki mają swoje plusy. Ja z Olą już nie miałam tego szczęścia. Ale koleżanka odchowała dwójkę w akademiku. Pierwsze urodziła na 2 roku drugie na 4 ... Super ilość cioć do pilnowania i dzieciaków sąsiadów.... Skończyli studia oboje w terminie... Ja osobiście podziwiam... Ale uroki to ma ...