Powoli nam się normuje dzień - rano śniadanie, potem na godzinkę do sąsiadki (młodsza o 5 tygodni od Zośki), drzemka i ew. spacer, potem przegryzka itd... Jedynym problemem jest dla mnie zrobienie czegoś na spokojnie w kuchni, bo mała wszystkim się interesuje, penetruje zawartość śmietnika, zabiera mi naczynia itd... Uwaga napięta, jedno oko kroi cebulę, drugie pilnuje dziecka, bo chwila moment i... mała trzyma w ręku nóż albo jakąś inną "fajną zabawkę". Już przestaje sie zadowalać drewnianą łyżką i plastikową miską i powoduje niewielkie straty w naszym skromnym agd (talerz, spodek i kubek już odeszły do krainy wiecznych łowów).
W poniedziałek Zośka wymyśliła zabawę w "gonić malucha" - uciekała do przedpokoju i czekała, aż ją złapię, wyłaskoczę, wytulę i wygryzę brzucha. Pech chciał, że klęcząc na podłodze i czekając na mój "atak" zapomniała, że ma uciekać do przodu, a nie na podłogę i rozwaliła sobie nos. Płaczu było trochę, nos jak kartofel, troszkę krwi pociekło, a dziś... nawet siniaka nie ma. Czasem jak na nią patrzę, to myślę, że jakby dorosły się tak co chwilę uszkadzał, miewał zderzenia z upartymi meblami, atakującymi krzesłami i przyciąganiem ziemskim, to by dawno się zabił. A maluch co najwyżej popłacze i zaliczy siniaka. Jednak matka natura wiedziała, co i jak robić. Niech żyje małe, mięciutkie i giętkie ciałko :)
Ze żłobkiem nadal cisza, mam dostarczyć zaświadczenie z uczelni o zajęciach, ale niestety utknęło gdzieś na górze. A potem będą pretensje, że za mało czasu spędzam nad moimi badaniami. Fakt, przez 4 godziny, które spędzam na uczelni, niewiele zrobię, ale chwilowo nie mam wyjścia. Staram się nawet w domu każdą chwilę poświęcić pracy. Jak moja koleżanka (ulubiona ciocia Zosi) skończy sesję, załatwi wszystkie swoje sprawy, to będzie miała u siebie większy luz i obiecała, że przejmie małą wcześniej i będę mogła iść do pracy nawet na 11.
Komentarze moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Odpowiedzi moga dodawać tylko zalogowani użytkownicy - zaloguj się lub załóż konto
Śledź bloga: RSS Dodaj do ulubionych blogów
A że zapytam co studiujesz? magisterskie doktoranckie? Jakoś mi to znajomo wygląda.